| Nazywa się Corinne Bailey Rae. Ma 30 lat, wielki talent, a do tego mnóstwo wdzięku. Ma także mocny uścisk dłoni, a to przecież zawsze dobry znak, czyż nie? |
Urodziła się, by śpiewać. Słychać to już w pierwszych nutach jej debiutanckiej EPki ‘Like A Star’, gdzie w pięknych bluesowych aranżacjach jej głos w delikatny, a zarazem zniewalający sposób chwyta za serce. To głos, po którym nie znać cienia wysiłku, pieszczotliwy, subtelny i kryształowo czysty. Co ciekawe, to wspaniałe odkrycie, ten skarb wokalny nie został odkryty w żadnym egzotycznym muzycznie miejscu pokroju Mississippi, czy Manhattanu. Właścicielką głosu jest młoda wokalistka z Leeds, Corinne Bailey Rae.
“Zaczęłam śpiewać w kościele i gdy to mówię, wszystkim zwykle przychodzi na myśl kościół z chórem gospelowym, tego się każdy spodziewa sądząc po moim kolorze skóry,” mówi Corinne nawiązując do swego wielorasowego pochodzenia. “Ale tam wcale nie było gospelu, to był zwykły, mieszczański kościół, gdzie każdej niedzieli śpiewało się psalmy na głosy. Śpiewanie było zawsze moją ulubioną częścią mszy.”
Potem Corinne dołączyła do chóru niepozornego kościółka baptystów, gdzie wykonywano zarówno tradycyjne pieśni, jak i mniej ortodoksyjne utwory w rodzaju coverów Primal Scream. “Zmienialiśmy słowa, rzecz jasna,” wyjaśnia artystka. “Nie chcieliśmy przecież, by wierni poczuli się urażeni.” Cotygodniowe śpiewanie w chórze poszerzyło muzyczne horyzonty Corinne, więc gdy jej nauczyciel zaoferował, że kupi dziewczynie gitarę elektryczną, nie wahała się ani przez chwilę. To był początek wielkiej miłości Corinne do muzyki i wkrótce została wielbicielką jednego z najbardziej nowatorskich zespołów w historii rocka - Led Zeppelin.
"Uwielbiałam tą kapelę jako nastolatka” mówi. “Chciałam pójść w ich ślady, tworzyć swoją własną muzykę.”
I tak właśnie postąpiła. Najpierw garażowy zespół, potem dyplom z literatury angielskiej i wreszcie, dzięki niesłabnącej determinacji, debiutancka płyta, gdzie Corinne pokazuje lekkość i dojrzałość muzyczną, którą przerasta o głowę większość artystów jej pokolenia. Jej utwory są wysmakowane, pełne dyskretnej delikatności i wszechogarniającego ciepła, w jej nagraniach można doszukać się zarówno temperamentu Bille Holliday, jak i posągowej elegancji Eryki Badu. Nawet po pobieżnym przesłuchaniu wiadomo, że Corinne to wyjątkowa artystka.
Corinne Bailey Rae urodziła się i dorastała w Leeds. Jest najstarszą z trzech sióstr, a w jej żyłach płynie mieszanka krwi angielskiej po matce i hinduskiej - ze strony ojca. W szkole odnosiła sukcesy w nauce gry na skrzypcach, ale ambicje kontynuowania rozwoju w tym kierunku przyćmiła wspomniana fascynacja Led Zeppelin. Jako piętnastolatka obsesyjnie wsłuchiwała się także w żeńskie kapele o garażowym brzmieniu w rodzaju Veruca Salt, czy L7 i zapragnęła założyć swoją grupę. Jak pomyślała, tak zrobiła. Kapela nosiła nazwę Helen.
Helen? "Wiem, wiem," uśmiecha się Corinne. "Co mogę powiedzieć? Miałyśmy po piętnaście lat i uważałyśmy, że nazwa Helen jest taka odważna i alternatywna. Wtedy nam się zdawało, że to bardzo pomysłowe. Dziś już tak nie myślimy.”
Mimo niefortunnej nazwy, zespół Helen zaczął wzbudzać spore zainteresowanie w okolicy. Dostał nawet propozycję kontraktu z Roadrunner Records, która opiekuje się wszelkiego pokroju gitarowymi dziwactwami i wszystko było na dobrej drodze, ale wkrótce potem basistka zaszła w ciążę i zespół się rozpadł.
"Rozczarowana? Byłam zdruzgotana" - wspomina Corinne. "Nie wiedziałam, co ze sobą zrobić."
Poszła więc na Leeds University, gdzie studiowała literaturę angielską, a wieczorami dorabiała jako szatniarka w lokalnym klubie jazzowym. Czasem pozwalano jej pośpiewać z zespołem i w czasie tych wieczorów zaczęły powstawać nowe pomysły. Wtedy Corinne pisała już dla siebie piosenki, porzucając rockową alternatywę na rzecz bardziej soulowych klimatów. Gdy na wiosnę 2005 roku podpisywała kontrakt z EMI, dzięki dziesięcioletniemu doświadczeniu wiedziała dokładnie, czego chce i jak to osiągnąć.
"Przepadam za jazzem, ale nie tym przekombinowanym” mówi. “Nie cierpię długich solówek, dlatego uwielbiam klasyczne piosenki: są takie nieskażone i zwięzłe. Do tego dążę w swoich utworach: są krótkie, urocze i na temat. Wolę, by ludzie mieli poczucie, że piosenka była za krótka, niż za długa.”
I tak, z głową pełną inspiracji sięgających od Björk i Massive Attack po Jill Scott, Corinne wkroczyła do studia i nagrała debiutancką płytę. Jak sama mówi „na tej płycie można znaleźć odrobinę wszystkiego. Jest relaksująca, akustyczna, nastrojowa i refleksyjna. Mam też ochotę dodać, że narodziła się w bardzo naturalny sposób, ale to zabrzmi pretensjonalnie, więc daruję sobie.”
Kiedy Corinne pisze piosenki na podstawowy temat wszystkich wielkich piosenek soulowych – o miłości, to udaje się jej uniknąć różowego pluszu; jako autorka tekstów koncentruje się raczej na nieopisywalnych złożonościach i trudnych wyzwaniach. “Interesują mnie rzeczy, o których nigdy się nie mówi w związkach. To, że miłość działa na zasadzie konfrontacji oczekiwań z rzeczywistością.”
Właśnie dlatego piosenki takie, jak ‘Till It Happens To You’, ‘Like A Star‘, czy ‘Choux Pastry Heart’ są wyjątkowo intymne, każda imponuje narracyjną szczerością, której większość artystów może jej tylko pozazdrościć.
"Odzew jest zdumiewający," mówi artystka, "co mnie bardzo cieszy, bo mam poczucie, że wszystko jest dokładnie tak, jak miało być. Pisanie piosenek i granie muzyki to właśnie to, co powinnam robić w życiu.
A odzew jest faktycznie niesamowity. Debiutancka EPka “Like A Star” wydana w limitowanej edycji trafiła na brytyjskie listy przebojów w listopadzie 2005, a pierwszy singiel ‘Put Your Records On’ stał się przebojem w całej Europie. Świat wielbi Corinne. Do tego nie można zapominać o wielkim stosie szalenie przychylnych artykułów prasowych, okładkach magazynów, zwycięstwie w ankiecie BBC na “Brzmienie 2006 roku”, wyprzedanych koncertach oraz niesłabnącym zainteresowaniu radia i telewizji, o jakim niejeden uznany artysta może tylko pomarzyć.
Pod koniec 2007 Corinne zaczęła pracować nad piosenkami na drugi album,po dwóch szalonych latach drogi od nieznanej wokalistki i autorki piosenek do światowej sławy bestsellerowej i obsypywanej nagrodami gwiazdy z mnóstwem nominacji do Grammy i Brit.
Tragiczna śmierć męża Corinne na początku 2008 roku była przyczyną całkowitego wstrzymania prac nad nową płytą. Minął ponad rok, zanim artystka wróciła do pracy. Piosenki i muzyka, którą potem skomponowała i nagrała, znalazły nowe ujście dzięki niezwykłemu talentowi Corinne.
Nagrana głównie w Leeds i Manchesterze i współprodukowana przez samą artystkę i dwóch producentów – Steve’a Browna i Steve’a Chrisanthou - płyta ‘The Sea’ jest przełomową pozycją w karierze wokalistki. Płyta ta przekracza najśmielsze oczekiwania krytyków i zbacza z utartych ścieżek, operując muzycznym językiem pełnym nowych znaczeń i pasji, która wyróżnia album spośród innych.
Premiera albumu przewidziana jest na 1 lutego 2010
Corinne Bailey Rae nie da się już zatrzymać…
Strona oficjalna:
http://www.corinnebaileyrae.net
