| Ben Harper to energetyczny wulkan. To co się dzieje na jego koncertach przekracza oczekiwania wszystkich uczestników show! |
Trudno w jakikolwiek sposób zaklasyfikować Bena Harpera. Jest muzykiem, artystą, indywidualistą. Zawsze szuka prostego piękna, czy to w tańcu, czy to w funku lat siedemdziesiątych.
Już blisko dziesięć lat, Harper i jego znak rozpoznawczy - gitara Weissenborna, ratują twarz rozkapryszonego przemysłu rock & rollowego. Podczas koncertów wybucha, jest pełen energii. Podczas nagrań jest bez zarzutu, oddaje się w pełni każdej kolejnej piosence. Jest kwintesencją artysty. Jest artystą dla ludzi.
Harper nigdy nie zabiegał o względy MTV. Nie napraszał się czołowym rozgłośniom radiowym. Został gwiazdą z woli ludu. To fani rozpowszechnili jego muzykę na całym świecie. Inicjatywa oddolna sprawdziła się wyśmienicie i dlatego właśnie Harper robi to, co robi: tworzy muzykę dla ludzi, którzy zdają sobie sprawę z wielkich zadań, jakie stoją przed naszym globem, i którzy nie dają się uwieść politycznej miernocie. Harper wie, że jego muzyka może wiele zmienić, a dzięki fanom jego głos może dotrzeć wszędzie. Od 1994 roku nagrał cztery płyty studyjne: Welcome to the Cruel World (1994); Fight For You Mind (1995); The Will to Live (1997); Burn to Shine (1999); oraz jedną koncertową - Live From Mars (2001). Diamonds on the Inside to już szósty rozdział w niekończącej się historii Harpera.
Piąta płyta studyjna Harpera to ciężkie funkowo-folkowe kompozycje, które jeszcze nigdy nie brzmiały tak doskonale. Jednak kryje się za nimi kompozytor o niebywałej wprost szczerości. Dzięki swojemu talentowi do duchowej inkwizycji stał się ulubieńcem młodych i starych na całym świecie. Towarzyszą mu The Innocent Criminals – basista Juan Nelson, perkusista Leon Lewis Mobley i grający na bębnach Oliver Charles. Ta charyzmatyczna czwórka stworzyła przejmujące piosenki, najlepsze w dotychczasowej karierze Harpera. Album Diamonds on the Inside pozwala wejrzeć z bliska w serce i duszę jednego z najbardziej niedocenianych skarbów w muzyce rockowej.
“With My Own Two Hands” to pozytywny groove, na którym słychać wpływy reggae w stylu Marleya. Harper stacza udaną walkę z ostrym falsetem i towarzyszącym mu na klawiszach Gregiem Kurstinem (Geggy Tah, Red Hot Chili Peppers, Flaming Lips, Beck). Kurstin i Harper jawią się jako silny duet na całej i prezentują uwodzicielskie gusta muzyczne.
W muzyce Harpera, w tym również na jego ostatniej płycie, pojawia się motyw poszukiwania mądrości pochodzącej od jakiejś siły wyższej. Akustyczne napięcie kumuluje się wokół natchnionych, uświęconych myśli Harpera na “Omen Amen,” gdzie artysta pyta: “Will I see your face again?” (Czy jeszcze kiedyś ujrzę twą twarz?) Na blisko sześciominutowym hymnie “Picture of Jesus” Harper nawiązuje do plemiennych afrykańskich melodii. Towarzyszy mu tutaj słynny dziesięcioosobowy chór Ladysmith Black Mambazo, który podczas nagrań wzruszył artystę do łez.
“Touch From Your Lust” to mglista mara senna. Zmysłowa strona Harpera zwija się między ostrymi riffami gitary i pulsującym basem. Tekst jest liryczny i niepokojący. To naprawdę zapierający dech w piersi rock. “Touch From Your Lust” to prawdziwy klasyk. Na “Bring the Funk” słychać funkowe brzmienie autorstwa Harpera i Nelsona, zaś utwór tytułowy oraz “What She Believes” dosłownie powalają wokalem. “Diamonds on the Inside” dotyka wnętrza. Harper i jego country-rockowa pigułka poruszają w ludziach tę wiecznie wątpiącą strunę i robią to w sposób niezwykle poetycki.
Ben Harper to zwierzę koncertowe. Zazwyczaj daje 150 koncertów rocznie, a nowy materiał nagrywa w trasie - w autobusie albo podczas prób dźwięku. Tym razem jednak, Harper postanowił odpocząć. Jego ciało i dusza potrzebowały odnowy. Nie chciał, żeby w nagraniach przeszkadzały mu koncerty. Diamonds on the Inside to prawdziwy hołd jego woli i cierpliwości. Płyta ugasi pragnienie oddanych wyznawców i nawróci tych, którzy skosztują po raz pierwszy wywaru przyrządzonego przez Harpera. To prawdziwy artysta dla ludzi.
Strona oficjalna:
www.benharper.com
