| Eliza Doolittle ma własne zdanie, uśmiechniętą twarz i kolorowe rajstopy. Urodziła się w północnym Londynie, w dzielnicy Camden. Jej debiutancki album opowiada o stresach współczesnego życia w wielkim mieście z iście nastoletnią butą, czerpiąc inspiracje z klasycznego popu i soulu. Tutaj prostym, potężnym melodiom towarzyszy brzęcząca perkusja i jazzujące smaczki. Ta płyta pęka w szwach od energii, entuzjazmu i wigoru – podobnie jak jej autorka. |
Wychowana przez ojca-pianistę i śpiewającą mamę Eliza pisze piosenki od 12 roku życia. Jedna z jej pierwszych kompozycji nosiła tytuł „Mr Mysterious”. „Słuchałam Destiny’s Child i postanowiłam, że muszę napisać utwór o chłopaku. Zniechęciłam się do pisania o chłopakach na dobre.” Śmieje się artystka. Innym wczesnym dziełem był numer „Without Your Presence”, który jego autorka nadal lubi i pragnie podarować Leonie Lewis. „To dobra piosenka dla diwy. Jest naprawdę ładna.” Wcześnie rozwinięty talent Elizy wkrótce zwrócił uwagę wytwórni, która podpisała z nią kontrakt, gdy ta miała zaledwie 16 lat. Z czasem jej kompozycje rozwinęły się w magiczne kwiaty, którymi są dziś – wspaniałe przeboje pop, które mimo inspiracji brzmieniami lat 60. i 70. zachowują fantastyczną świeżość i nowatorstwo. Nic w tym dziwnego: choć Eliza jest zagorzałą fanką klasycznego popu we wszelkich odmianach i często wśród idoli wymienia The Beach Boys, The Kinks i Steviego Wondera, artystka nie widzi siebie w szeregu popularnych gwiazdeczek wykorzystujących gotowe recepty. „Chciałabym być muzykiem pop w porządnym starym stylu, gdy nie istniał podział na setki gatunków – wszystko było po prostu popem,” mówi Eliza. Pytana o współczesne inspiracje, ma trudności ze wskazaniem artysty. „Lubię mnóstwo zespołów i artystów, od Vampire Weekend, przez Kida Harpoona po Arctic Monkeys, ale moje brzmienie zupełnie nie przypomina ich grania,” odpowiada.Jeśli chodzi o pseudonim sceniczny, artystka faktycznie ma na imię Eliza. „Bardzo lubię swoje prawdziwe nazwisko, ale nie brzmi zbyt gwiazdorsko,” mówi Eliza wyjaśniając, dlaczego postanowiła wykorzystać swoje przezwisko z dzieciństwa. „I tak zostałam Elizą Doolittle, już wszyscy mnie tak nazywają.” Debiutancka płyta artystki zatytułowana ‘Eliza Doolittle’ łączy promienne, piękne melodie z błyskotliwymi, pełnymi erudycji tekstami o zaskakujących puentach i szalenie chwytliwych tematach. Z wykopem otwierające płytę utwory ‘Rolleblades’ oraz ‘Skinny Genes’ odzwierciedla całości albumu, przywołując na myśl zagubione utwory The Marvelettes albo The Supremes ze złotej ery wytwórni Motown: mamy tu nawet zaraźliwy motyw gwizdany! Eliza nie ma w sobie nic z rozkapryszonej diwy – czy w studio, czy na scenie. „Wystarczy wziąć jakiś instrument i na nim brzdąkać – dzwonki albo ukulele. Uwielbiam maleńkie instrumenty. Podoba mi się ich wygląd i brzmienie. Perkusja na ‘Rollerblades’ została nagrana na dziecięcym zestawie.” ‘Pack Up’ przypomina refren marszu George’a Henry’ego Powella ‘Pack Up Your Troubles In Your Old Kit Bag’, wykorzystując go na nowo z olśniewającym efektem: powstała fantastyczna dancehallowa oda na cześć zalet nieustającego optymizmu. Natomiast ‘Money Box’ to przepięknie zaaranżowana rozprawka na temat szkód bezmyślnego materializmu. Doolittle wzruszająco stwierdza: “I won’t be down with no pound…all I need’s right here, right here with you my dear” – „Nie interesują mnie funty… wszystko czego potrzebuję, mam tutaj, przy tobie kochanie.”‘Police Car’ to spokojniejszy numer na późne godziny nocne, chilloutowy lament okraszony melancholią dętych instrumentów drewnianych, gdzie niezwykły głos Elizy przybiera tęskną barwę. „Piosenka opowiada o ładowaniu się w kłopoty przez nadmierną szczerość i brak delikatności”, wyjaśnia artystka. „Czasem żałuję swoich słów… ale potem zdarza mi się pomyśleć: w końcu takie jest moje zdanie, więc nic złego się nie stało. Może nadal muszę się wiele nauczyć!” Przede wszystkim jednak Eliza pragnie, by słuchacze czerpali z jej muzyki dużo frajdy: „Chcę pisać piosenki, które ludzie będą nucić. Nie ma nic bardziej ekscytującego, niż jeżdżenie po świecie i granie swoich piosenek publiczności, która razem z tobą wyśpiewuje słowa.” W tym celu Eliza kompletuje zespół koncertowy, otaczając się „najwspanialszymi muzykami – nieszablonowymi, świetnymi artystami, którzy też śpiewają piosenki wraz ze mną” i szykuje się do debiutanckiej trasy koncertowej w lutym. „Gdy występowałam po raz pierwszy, trzęsłam się ze strachu i drżał mi głos. Ale robię to z pasji. Uwielbiam grać koncerty ponad wszystko.”„Compared to the greatest people I see, I’m just me” („W porównaniu z najwspanialszymi, jestem po prostu sobą”) nuci w ‘Nobody’, kolejnej doskonałej kompozycji na płycie. Eliza może spać spokojnie. Sądząc po debiutanckim albumie, ma dość humoru, inteligencji, talentu i popowego pazura, by zajść naprawdę daleko. Eliza Doolittle jest żywym dowodem na to, że oryginalna muzyka pop wciąż ma twórców, a wykonując ją można łamać zasady i przełamywać stereotypy. Informacje:
chris@murraychalmers.com
murray@murraychalmers.com
