The Japanese Popstars
The Japanese Popstars – Gary Curran, Declan ‘Decky Hedrock’ McLaughlin i Gareth Donoghue – grają razem zaledwie od paru lat, a już wyrobili sobie imię godne rywalizować z największymi tuzami muzyki klubowej – ich koncerty mają opinię imprez nie do przegapienia, a ich hałaśliwa, porywająca do tańca, energetyczna elektronika zdobywa rzesze fanów.

W ciągu dwóch lat od wydania debiutu „We Just Are” nakładem Gung-Ho!, na którym znalazły się potężne, pełne napięcia przeboje klubowe Sample Whore i Delboy’s Revenge, zespół odbył parę dwutygodniowych tras po Stanach, zagrał w Australii, w wielu krajach Europy i oczywiście w Japonii, która przyjęła go z otwartymi ramionami. Nazwa grupy okazała się prorocza.  „Tam po raz pierwszy w naszej karierze zobaczyliśmy fanów czekających na nasz przyjazd pod hotelem,” uśmiecha się Gareth. „Co ciekawe, tylko w Japonii nikt w wywiadach nie pyta o nazwę zespołu. Przyjmują ją naturalnie.”  Nazwa? Miejmy to już za sobą, byle szybko i bezboleśnie. To był pomysł Decky’ego. Jest fanem kultury japońskiej, a zwłaszcza filmów i pomyślał, że nawiązanie do Japonii w nazwie przyciągnie uwagę tamtejszych mediów. „Wymyśliłem tę nazwę i stwierdziłem, że fajnie by wyglądała na plakacie,” wyjaśnia Decky. „Pamiętam, że zadzwoniłem z samochodu do Gary’ego i zapytałem go o zdanie. Usłyszałem w słuchawce wybuch śmiechu.”  Nazwa wypaliła. Był moment, w którym The Japanese Popstars byli jedynymi artystami z Zachodu w japońskim rankingu iTunesa.  „Ustaliliśmy, że być może kiedyś wszyscy się tam przeniesiemy i zamieszkamy w szałasie na górze Fudżi”, opowiada Gareth chichocząc.  Z Derry do Tokio jest kawał drogi. Ale historia The Japanese Popstars zaczyna się od opartej na miłości do muzyki i DJ-owania przyjaźni, która połączyła Decky’ego i Gary’ego przed 13 laty.  „To on jest muzycznym prowodyrem,” mówi Decky o Garym. „Załatwił mi przed laty mój pierwszy występ i od tego czasu pozostawaliśmy w kontakcie. Gary był DJ-em, więc w razie potrzeby zawsze wpisywał mnie na listę gości. Pewnego Sylwestra podszedł do wejścia, żeby nas wprowadzić. W jedną z sylwestrowych nocy usiedliśmy razem po jego secie i puścił mi kawałki, nad którymi pracował. A ja pomyślałem, że możemy z tym coś razem zrobić.”  Muzycy zaprzyjaźnili się. Podczas wielkiego festiwalu muzycznego Oxygen w Irlandii, który odbywa się pod Dublinem, zaczął się im klarować pomysł na The Japanese Popstars.  „Pewnego popołudnia oglądaliśmy występ znanego artysty z kręgu muzyki elektronicznej,” wspomina Decky. „I pomyśleliśmy, że potrafimy grać lepiej. Odbyliśmy taką pijacką, kumpelską rozmowę, w której zapewnialiśmy się wzajemnie, że damy radę. Że może znajdziemy się na tym festiwalu za rok jako artyści, zamiast płacić 120 funtów za wjazd. Nie udało się, ale myśl zaczęła kiełkować.”   Do składu dołączył Gareth, na którego Gary zwrócił uwagę na jednym z internetowych forów. Gdy posłuchał nadesłanego pocztą CD Garetha, zrozumiał, że znalazł pokrewną duszę – obaj pracowali nad remiksem tego samego numeru z miksu Global Underground Nicka Warrena. Okazało się, że Gareth – tak samo jak Gary – buduje własne studio.   Gdy Gareth uczył księgowych, jak posługiwać się specjalistycznym oprogramowaniem, Decky i Gary pracowali razem w infolinii znanej brytyjskiej sieci sklepów RTV i AGD, a podczas przerw wymykali się do samochodu Gary’ego, by posłuchać płyt. Decky był kierownikiem obsługi klienta w dziale komputerowym. Gary dzielił swój czas między pracę w sklepie oraz pomoc młodzieży i osobom w trudnej sytuacji życiowej w Derry.  „No wiecie,” wyjaśnia Gary, rudowłosy DJ, „programy budowania pewności siebie i więzi międzyludzkich oraz rozmowy o wpływie alkoholu na życie. A potem, w poniedziałkowy ranek sam przychodziłem do pracy owiany odorem alkoholu.” Po usłyszeniu numeru „Rodney Trotter”, który potem został pierwszym singlem grupy, z Deckym poprzez forum internetowe skontaktował się organizator występów w The Trinity Rooms w Limerick.  „Powiedział, że dam nam tyle a tyle pieniędzy za zagranie tego numeru na żywo, a my pomyśleliśmy ‘Forsa! Nadeszły piękne dni!’”, opowiada Decky. „Potem zapytał, czy możemy grać przez godzinę. Ale my mieliśmy tylko jeden numer.” Był luty 2006 roku. Koncert zaplanowano na kwiecień. Dwa miesiące na napisanie i wyćwiczenie całego setu. Wtedy Decky i Gary zaprosili do zespołu Garetha, który okazał się specem od komputerów i kontrolerów midi.   O poranku w dniu koncertu, który poprzedziły dwa miesiące harówki, zakończył się ośmioletni związek Garetha. Wszyscy trzej członkowie Popstars pracowali pełną parą od rana do wieczora, przygotowując numery na występ. Gareth spędził ośmiogodzinną podróż z Derry do Limerick z głową złożoną w dłoniach. Decky dowiedział się, co się stało, dopiero następnego dnia. Po tym – udanym – debiucie koncertowym, Gareth poświęcił The Japenese Popstars cały swój wolny czas.  Po singlach „Rodney Trotter” i „Dirty Popstars On Your Radio” wydanych nakładem Dozer Records Paula Jacksona zespół The Japanese Popstars związał się z wytwórnią Gung-Ho!, która w 2008 obiecała mu wydanie albumu po tym, gdy Popstars zremiksowali dla niej numer ‘So Shockin’” Roba Hawka & MySoul. Przyzwyczajeni do pracy na najwyższych obrotach – jak przed występem w Limerick – The Japanese Popstars pragnęli opublikować swoją muzykę bez dłuższej zwłoki. Ponadto zaczęły do nich napływać zamówienia na remiksy, m.in. dla Groove Armady (‘Get Down’) – to zlecenie pojawiło się po tym, gdy słynny angielski duet house’owy zagrał w tym samym klubie w Limerick, w którym  debiutowali Decky, Gareth i Gary.  „Usłyszeli nasz numer w audycji Tonga,” mówi Decky. „Poza tym dużo wsparcia otrzymaliśmy od Fergie z Radio1. Bardzo nam pomogła.”   Cała trójka ‘Japstars’, jak bywają nazywani, nie rezygnowała z dotychczasowej pracy aż do premiery „We Just Are” w sierpniu 2008. W recenzjach ich debiutanckiej płyty porównywano ich do Orbital, Chemical Brothers i Underworld („Nadal tego nie rozumiemy”, mówi skromnie Decky.)   W owym czasie każdy weekend upływał im na występach w Irlandii, Wielkiej Brytanii i Europie, po czym w poniedziałek wracali do swojej zwykłej powszedniej harówki.  „Dzięki temu nie popadamy w manię wielkości”, mówi Gary.„Mamy szczęście, że żyjemy w Irlandii,” dodaje Decky, „bo nie chodzi za nami żadna świta pochlebców i wazeliniarzy.”  Cóż, to może się zmienić. Wkrótce ukażą się remiksy dla takich sław, jak Beyoncé, The Ting Tings, Depeche Mode, Editors i Gorillaz. Przeróbka The Japanese Popstars numeru ‘On Melancholy Hill’ to ulubiony utwór Damona Albarna z całego pakietu remiksów. A zespół właśnie przyjął kolejne zlecenie dla – aaaaa – Kylie.  Ale prawdziwie wielkim krokiem naprzód jest dla zespołu album „Controlling Your Allegiance” – pierwszy owoc kontraktu z EMI.  „To nie ulega wątpliwości. Zbyt wiele zespołów rozpada się z powodu przerostu ego i zwykłych pyskówek. Na szczęście to nie grozi The Japanese Popstars. Może ich brzmienie jest jaskrawe, hałaśliwe i bezczelne, ale członków zespołu nie można określić żadnym z tych słów.

Dyskografia
'Controlling Your Allegiance'
Data premiery: 2011-06-20

"Controlling Your Allegiance” – pierwszy owoc kontraktu z EMI. Trio przyznaje, że tutaj postawili sobie poprzeczkę wyżej pod każdym względem, m.in. po raz pierwszy zapraszając do współpracy wokalistów. I to nie pierwszych lepszych muzyków sesyjnych.