Deep Purple
Deep Purple

Gdy w czerwcu 1969 rodził się drugi skład Deep Purple, na półkach amerykańskich sklepów lądowała właśnie trzecia duża płyta zespołu, zatytułowana najzwyczajniej w świecie “Deep Purple”. Opóźnienie jej wydania związane było z okładką, przedstawiającą obraz holenderskiego malarza Hieronymusa Boscha “Ogród rozkoszy”. Jak wspomina Tony Edwards, reprodukcja miała zostać wykonana w kolorach – niestety osoba, której Edwards zlecił dopilnowanie tej sprawy, nie stanęła na wysokości zadania, a firma Tetragrammaton uznała, że taniej wyniesie ją przygotowanie okładki biało-czarnej. I tak już zostało. Mimo to w opinii amerykańskich stróżów moralności była to propozycja zbyt śmiała, jednak po dwóch miesiącach przedstawiciele jankeskiej dulszczyzny zmienili zdanie i album doczekał się w końcu swej premiery. 

Trzecia płyta sprzedawała się jednak kiepsko – by nie powiedzieć beznadziejnie (162. pozycja według “Billboardu”). Promujący ją singel “Emmaretta” nie odniósł żadnego sukcesu, a i firma Tetragrammaton, stojąca u progu wielkich kłopotów finansowych, nie zatroszczyła się o odpowiednią promocję. To z kolei mogło mieć związek z pożegnaniem się zespołu z formułą wypracowaną na dwóch poprzednich albumach. Nowa płyta była w zasadzie dziełem całej grupy – nie było już jej ambicją ani zamiarem dostarczenie na rynek kolejnego hiciora w rodzaju “Hush” czy “Kentucky Woman”. 

I tak rozpoczynające album “Chasing Shadows” jest dosyć radykalnym odejściem od tego, z czym Deep Purple kojarzeni byli wcześniej. Zbudowany na gęstej fakturze instrumentów perkusyjnych Paice`a, bezbłędnie napędzany basem Simpera i przeplatany rasowymi solówkami Lorda i Blackmore`a, ten dynamiczny, miejscami nawet ostry numer, mógł być zapowiedzią kierunku, jaki grupa wkrótce obierze. 
Następna kompozycja, “Blind” Jona Lorda, to spokojna, liryczna piosenka, w końcowej części przyozdobiona partią Jona na klawesynie. Ostrą solówką zaznacza też w pewnym momencie swą obecność Ritchie Blackmore. 
“Lalena” Donovana jest jedyną cudzą kompozycją zawartą na płycie. Mimo całego uroku tej ballady, zespołowi nie do końca udało się odcisnąć na niej swe piętno. Być może był to zabieg świadomy – w komentarzu umieszczonym na okładce, Jon Lord stwierdza, że “Lalena” zagrana jest dokładnie tak, jak życzyłby sobie tego Donovan.
“Fault Line” to swoisty eksperyment muzyczny – na puszczony od tyłu podkład perkusyjny nałożono prosty riff basu. Towarzyszy temu pozornie niezorganizowana gra gitary i organów, a całość po około półtorej minuty przechodzi w utwór “The Painter” – kolejne po “Chasing Shadows” świadectwo zdecydowanego “zaostrzania” się brzmienia Purple (choć wciąż słychać, że faktycznym liderem i solistą numer jeden w zespole jest Jon Lord, który prezentuje wspaniałe, pełne ekspresji solo). Co ciekawe, sam utwór długo ewoluował zanim osiągnął ostateczną, znaną z płyty formę; jeszcze w styczniu 1969, podczas sesji dla BBC piosenka nosiła tytuł "Hey Bop A Rebop", Evans zaś adresował jej słowa do jakiejś tajemniczej Glorii. 
“Why Didn`t Rosemary” - tu warto zaznaczyć, iż główny riff został doprawdy bezwstydnie zaczerpnięty z solówki Scotty Moore’a w utworze “Too Much” z płyty “Heartbreak Hotel” Elvisa Presleya. Utwór, zainspirowany filmem “Dziecko Rosemary” Romana Polańskiego, pokazuje aż nadto wokalne “niemożliwości” Roda Evansa. Całość ratuje jednak Ritchie Blackmore grając świetną solówkę - pierwszy raz na tej płycie obywając się bez pomocy efektu wah-wah, który jednak wróci do łask w następnym utworze – “The Bird Has Flown”. Jest to oczywiście nowa, nieco “cięższa” od swej poprzedniczki, wersja strony B singla “Emaretta”.

Płytę zamyka trzyczęściowa kompozycja “April”, będąca jakby kolejnym krokiem zespołu (czytaj – Jona Lorda) w stronę fuzji muzyki klasycznej i rocka. Na część pierwszą składa się subtelna mieszanka organów i gitary (klasycznej i elektrycznej). Do nagrania części drugiej Jon zaprosił małą orkiestrę, a koniec tej “suity” to trochę nieuporządkowany popis zespołu, grającego własną wariację tematu przewodniego. Warto wspomnieć tu, że inspiracja do napisania utworu “April” pochodzi z poematu T.S. Eliota "Ziemia jałowa". Pierwsze słowa trzeciej części - "April is a cruel time" - jednocześnie otwierają dzieło amerykańskiego pisarza. Jak widać, ambicją zespołu w tym czasie było wzbogacanie i rozszerzanie formuły rocka nie tylko o nowe elementy muzyczne, ale również literackie.

No i tradycyjne dodatki do wersji podstawowej: dwa utwory z singla: “Emmaretta” i “Bird Has Flown” ale w innej (amerykańskiej) wersji. mamy też krótki występ zespołu w BBC z trzema utworami z tego okresu: “Emmaretta”, “Lalena” i”The Painter” które uzupełniają obraz Deep Purple A.D. 1969.

Chyba po raz pierwszy cały zespół wydawał się wykazywać jeśli nie oznaki radości ze wspólnej gry, to przynajmniej solidnego przygotowania i przemyślenia koncepcji albumu. Poszczególne utwory przejawiają pewną logikę, każdy w jakiś sposób się wyróżnia, niewiele pozostało też elementów typowych dla muzyki pop, wypełniających wcześniejsze krążki Deep Purple. Choć pozostający pod ciągłymi wpływami z zewnątrz, muzycy zaczynali w końcu tworzyć zręby własnego stylu, jednakże ze względu na personalne roszady, dalsze poszukiwania musiały zostać odłożone na jakiś czas.

Tomasz Szmajter, Roland Bury

Artyści
Deep Purple

Historia powstania zespołu Deep Purple to w dużej mierze dzieło przypadku. Przypadku i nudy. Znudzony rodzinnym interesem Tony Edwards (branża tekstylna) został n...

Aktualności