Shades Of Deep Purple
Shades Of Deep Purple

Najmocniejszymi fragmentami albumu są, co ciekawe, własne kompozycje gitarzysty – otwierające całość “And The Address” oraz “Mandrake Root”, od którego rozpoczynała się druga strona “Shades...”. Pierwszy z utworów, mocno zainspirowany hendrixowskim “Stone Free”, kulminację osiąga w trakcie organowego sola Jona Lorda – w owym czasie asa atutowego i prawdziwego filara grupy. Najprawdopodobniej tym numerem Purple otwierali swe pierwsze koncerty (Simper: Rozpoczynaliśmy też własną wersją kompozycji "My Little Girl" Johna Mayalla). “Mandrake Root”, pochodzący jeszcze z “hamburskich dni” Ritchiego Blackmore`a, to z kolei punkt wyjścia dla koncertowych szaleństw Lorda i Blackmore`a, rozgrywanych na tle pozornie chaotycznego akompaniamentu Paice`a. Wokalny wstęp służy tu jedynie jako zręczne wprowadzenie w “zasadniczy” utwór i przy próbie rozwinięcia tematu mógłby z powodzeniem przerodzić się w osobną kompozycję. 

Na “Shades...” znalazły się także własne wykonania cudzych kawałków. “Hush” Joe`ego Southa to ewidentny przebój – funkowy podkład zlewa się znakomicie z chwytliwym refrenem, a całość oczywiście okraszona jest pyszną grą Jona Lorda. Którego, dodajmy, w ogóle na tej płycie jest bardzo dużo – jak chyba nigdy potem. Być może Jon, korzystając z tego, że zespół nie zgrał się jeszcze do końca, a także widząc, że Ritchie na razie nie zdecydował się na odkrycie swych najsilniejszych kart, postanowił dać możliwie maksymalny upust swym klasycznym ciągotkom. Są one najlepiej widoczne w “Prelude: Happiness”, instrumentalnym intro do nienajciekawszej wersji “I`m So Glad” (w której jednak dość korzystnie prezentuje się Ritchie), oraz w stylizowanej na bolero “uwertury” do zamykającego album “Hey Joe”. I aby analiza “Shades...” wypadła nam w miarę kompletnie, musimy także odnotować głęboki ukłon, jaki w postaci “Help” Purple złożyli Beatlesom. Zupełnie odmienne od oryginału, monumentalne wykonanie kompozycji Lennona i McCartneya, pomyślane jako opus magnum płyty, było, według naocznych świadków, żelaznym punktem koncertów pierwszego składu. Przejmujące wołanie Evansa “Help, I need somebody”, przetykane agresywnymi wejściami organów, do dziś jeszcze wywołuje mrowienie na niejednym grzbiecie. Simper: Nagranie “Help” było początkowo pomysłem Jona. Ale gdy na przesłuchaniu zjawił się Rod, od razu zasugerował, by naszą wersję mocno zwolnić w stosunku do oryginału. Okazało się, że to świetny pomysł. Co wkrótce potwierdził gratulacyjny telefon od panów Lennona i McCartneya. Na mniej twórcze posiłkowanie się beatlesowską tradycją wskazują nam natomiast wspomniane wcześniej “Love Help Me”, które poprzez dodanie partii wokalnych straciło nieco na zadziorności, oraz “One More Rainy Day”. Umieszczenie tego ostatniego na stronie B singla “Hush” nie może budzić żadnych wątpliwości jeśli weźmie się pod uwagę zdecydowanie komercyjne intencje, jakie legły u podstaw jego wydania. 

“Shades Of Deep Purple” to w sumie obiecujący album grupy świetnych instrumentalistów, którzy pewne braki koncepcyjne z powodzeniem nadrabiali doskonałym warsztatem. Jako zespół, istnieliśmy wówczas dopiero kilka dni i od razu udało nam się wyskoczyć z takim albumem. Ci, którzy obecnie krytykują pierwszy skład, chyba nie zdają sobie sprawy z warunków, w jakich nagrywaliśmy. Duża płyta w ciągu dwóch dni i to na czterośladowym sprzęcie... – przekonywał Nick. 

Trzeba też wspomnieć o kilku dodatkowych nagraniach, które znalazły się na remasterowanych wersji albumu. Mamy tu dwie kompozycje “Shadows” i “Love Help Me” pochodzące z acetatu i nagrane jeszcze jako Roundabout – absolutne prapoczątki zespołu. Przy czym “Love Help Me” jest w całkowicie innej (instrumentalnej) wersji niż na debiutanckim albumie. Trzy inne nagrania (Help, Hey Joe i Hush) też są tu w innych wersjach. Pierwszy to robocza wersja tego co potem znalazło się na płycie. Drugi to występ Deep Purple w brytyjskim radiu BBC, a trzeci to telewizyjny występ Deep Purple w amerykańskim programie “Playboy After Dark”

Tomasz Szmajter, Roland Bury
 

Artyści
Deep Purple

Historia powstania zespołu Deep Purple to w dużej mierze dzieło przypadku. Przypadku i nudy. Znudzony rodzinnym interesem Tony Edwards (branża tekstylna) został n...

Aktualności