Kennedy vs. Vivaldi
2003-10-01 15:44:36

Po raz pierwszy od wydania, ponad dziesięć lat temu, multi-platynowej płyty z Czterema Porami Roku NIGEL KENNEDY WRACA DO VIVALDIEGO

Jego pierwszy album z Vivaldim trafił do Księgi rekordów Guinnessa jako najlepiej sprzedająca się płyta z muzyką klasyczną w historii (sprzedano ponad 2 miliony kopii). Nowe nagrania są zapowiedzią dużego projektu Vivaldi realizowanego we współpracy z EMI Classics i Berlińską Filharmonią.

W 1989 roku Nigel Kennedy nagrał z Angielską Orkiestrą Kameralną Cztery pory roku Vivaldiego. Owoce tej współpracy okazały się jednym z największych sukcesów w historii nagrań muzyki klasycznej. W krótkim czasie płyta trafiła do Księgi rekordów Guinnessa jako najlepiej sprzedający się album z muzyką klasyczną w historii (jak dotąd sprzedało się ponad 2 miliony egzemplarzy). Nagranie zostało doskonale przyjęte zarówno przez krytykę jak i publiczność: płyta otrzymała Brit Award, zaś film Cztery pory roku (teraz dostępny także na DVD) otrzymał telewizyjną nagrodę - Złotą Różę z Montreux.

Ponad dziesięć lat później najsłynniejszy żyjący obecnie brytyjski skrzypek postanowił powrócić do tamtych dzieł z inną orkiestrą i zupełnie innym zamysłem. Rzeczywiście pojawiają się tu nowe koncepcje i nowy sposób rozumienia muzyki, znacznie różniące się od poprzednich dokonań artysty. Ważniejsze jednak wydaje się to, że nagranie jest początkiem wieloalbumowej współpracy Nigela Kennedy’ego i członków Berlińskiej Filharmonii. Ich wspólny Projekt Vivaldi ('The Vivaldi Project') będzie prezentował znane i nieznane dzieła tego wielkiego weneckiego kompozytora. Na przykład, na niniejszej płycie Czterem porom roku towarzyszy Podwójny koncert a-moll i zachwycający, choć rzadko wykonywany Podwójny koncert D-dur. Oba zostały nagrane z udziałem Daniela Stabrawy - pierwszego skrzypka orkiestry Filharmonii Berlińskiej. Nigel Kennedy jest pełen podziwu dla swoich kolegów z Filharmonii Berlińskiej, z którymi nagrał już płytę z koncertami Bacha. 'Orkiestra Filharmonii Berlińskiej składa się z wirtuozów, którzy fenomenalnie grają na instrumentach. A to dopiero początek ich możliwości' - mówi artysta. 'Wszyscy doskonale rozumieją muzykę, dlatego wiem, że jesteśmy na podobnym poziomie artystycznym. Kiedy wychodzę sam z jakimś pomysłem, otrzymuję w odpowiedzi wiele innych fantastycznych koncepcji. Jest to dla mnie wielkim źródłem inspiracji.'

Vivaldi (1678-1741) rozkwitł artystycznie w Wenecji na początku osiemnastego wieku i, podobnie jak Kennedy, pragnął z całego serca popularyzować własną muzykę. W wieku 25 lat zaczął nauczać muzyki w Ospedale della Pietŕ, żeńskim sierocińcu w Wenecji. Napisał setki koncertów dla mieszkających tam dziewcząt, których interpretacje sprawiły, że wspomniana instytucja stała się prawdziwą dumą muzyczną Republiki Weneckiej. Po śmierci Vivaldi przestał być modny i powrócił do łask dopiero w dziewiętnastym wieku, kiedy badacze twórczości Bacha odkryli, że niektóre z jego dzieł opierały się właśnie na kompozycjach Vivaldiego. Mimo ogólnoświatowego sukcesu, jaki odnotowały nagrania Vivaldiego w wykonaniu Nigela Kennedy'ego, wydaje się, że większość z jego 770 kompozycji pozostaje nadal nieznana. Teraz, dzięki współpracy fantastycznej ekipy z EMI Classics, muzyków z Filharmonii Berlińskiej i muzykologa Olivera Fouresa, muzyka Antonio Vivaldiego zyska jeszcze większą sławę za sprawą wielkiego talentu Nigela Kennedy'ego.

A jest to doprawdy talent niezwykły. Jego nagranie Czterech pór roku, podczas którego sam dyrygował Angielską Orkiestrą Kameralną i jednocześnie grał na skrzypcach, prezentując niezwykłą energię improwizacyjną, mistrzowską technikę, a także zaraźliwą radość i lekkość gry – wszystko to nadało dziełu Vivaldiego zupełnie nowy wymiar. Również w przypadku orkiestry Berlińskiej Filharmonii Kennedy przyjmuje na siebie podwójną rolę solisty i artysty, jednak tym razem do wykonania wnosi nie tylko owoce kolejnych 14 lat doświadczenia, ale także nowe doświadczenia dyrygenckie, bowiem od 2002 roku skrzypek jest dyrektorem artystycznym Polskiej Orkiestry Kameralnej. Rezultaty są rzeczywiście imponujące. Artysta podejmuje większe ryzyko, kładzie większy nacisk na akompaniament orkiestry, prezentuje jeszcze większą elastyczność rytmiczną i dynamiczną, a także nieco zmienione improwizacje. Płyta ukazuje się w tym samym roku, co słynne East Meets East inspirowane muzyką klezmerską i północno-afrykańską, stąd świeże podejście do Vivaldiego nikogo nie powinno zbytnio dziwić. Niewielu artystów potrafi sprawić, aby Vivaldi brzmiał tak inaczej, tak świeżo, tak niezwykle. Kompozytor nie mógł chyba trafić na lepszego orędownika własnej twórczości.


Udostępnij
Aktualności