| 2009-09-04 11:50:53 Już 9 listopada usłuszymy długo oczekiwany najnowszy album Robbiego Williamsa! |
Pierwsza dekada solowej kariery Robbiego Williamsa stanowiła dla artysty nieprzerwany wir pracy i sukcesów. Jako dowód wystarczy przytoczyć statystyki: ponad 55 milionów sprzedanych płyt (Life Thru a Lens, 1997; I've Been Expecting You, 1998; Sing When You're Winning, 2000; Swing When You're Winning, 2001; Escapology, 2002; Live At Knebworth, 2003; Greatest Hits, 2004; Intensive Care, 2005 i Rudebox, 2006), rekord przyznanych nagród Brit Awards (15), trzy koncerty w Knebworth w 2003 dla 375 tysięcy osób; rekord sprzedanych w jeden dzień biletów (1,6 milionów na występy w ramach trasy Close Encounters w 2006), itd. Od tego wszystkiego jeszcze ważniejszy jest wpływ, jaki Robbie wywarł na słuchaczach poprzez piosenki, sposób śpiewania, występy i osobowość.
Ten wpływ wciąż wzrasta, ale od jakiegoś czasu bez aktywnego udziału samego Robbiego Williamsa. Po zakończeniu tournee Close Encounters w grudniu 2006 artysta uznał, że nadszedł dobry moment by na chwilę zniknąć. „Musiałem odpocząć”, mówi. Od 1989 roku, gdy jako 15-letni chłopak ze Stoke-on-Trent o łobuzerskim wdzięku dołączył do Take That, nie miał czasu nawet odetchnąć: „Miałem szczęście zdobyć sławę w bardzo młodym wieku – wielu osobom udaje się to dopiero, gdy mają 27, 28 czy 30 lat. Rok po roku dbałem o utrzymanie się na topie: nagrywanie muzyki… promocja… tournee… nagrywanie muzyki… promocja… tournee. W pewnym momencie nadszedł czas na zrobienie życiowego bilansu: przyjrzenie się sobie bez tego całego magla.” Jednak odszedł na chwilę jedynie z publicznego świata gwiazdy pop, a nie od muzyki. Nawet, gdy zapuścił brodę i siedział w domu, porzucając wieczorne życie barów i klubów („nigdy nie lubiłem tam chodzić, po prostu szukałem kogoś, z kim będę mógł posiedzieć w domu”), nie przestał pracować nad nowymi utworami.
Większość Reality Killed The Video Star została napisana w studio domowym Robbiego w Los Angeles i nagrana w Londynie. Wśród współautorów piosenek znajdziemy takich artystów, jak Soul Mekanik, Brandon Christy, Richard Spencer i Scott Rudin, Chaz Jankel, Guy Chambers, czy Fil Eisler. Album wyprodukował legendarny Trevor Horn. „Dodał do nagrania coś, czego moje płyty jeszcze nie miały – swój geniusz” mówi Robbie. „Uważam, że cała płyta, kawałek po kawałku, brzmi potężnie”.
Stylistyczny rozrzut pomiędzy piosenkami jest szeroki i żywiołowy, jak na każdym albumie Robbiego Williamsa. „Mój gust obejmuje wiele gatunków” mówi wokalista. „Nie wiem, czego nie można lub nie powinno się robić. Od każdej reguły są wyjątki: najwyraźniej tym wyjątkiem jestem ja. Lubię być wyjątkiem od dowolnej reguły.” Klimat i tematyka piosenek są równie zróżnicowane, od apokaliptycznej teorii spiskowej pierwszego singla „Bodies” („it’s the modern middle ages” – „mamy nowoczesne średniowiecze” śpiewa Robbie) po hymn dla poległego („Morning Sun”); od dzisiejszej epidemii sławy („Starstruck”) po najbardziej tradycyjny temat świata, czyli „moją pierwszą pieśń miłosną” – „Won’t Do That To You”. Niektóre dotyczą spraw, na które Robbie wciąż czeka - „mnóstwo piosenek, które śpiewam, stają się później rzeczywistością” zauważa. Inne są efektem odpoczynku i refleksji: „Spędziłem trochę czasu na tej planecie, kilka lat minęło od początku mojej kariery, a teraz spoglądam wstecz i myślę: K***wa mać! Gdzie się podziało tyle czasu? Co się stało? Wciąż czuję się jakbym miał 23 lata. Nic się nie zmieniło. Zmieniło się wszystko.”
9 listopada 2009 usłyszymy końcowy efekt – pierwszy album Robbiego od trzech lat. Artysta jest już gotowy. „To dobry moment,” mówi. „Dla mnie ta płyta jest symbolem przełomowego momentu w mojej karierze. Wyznacza kierunek, którym podążę. Zdarzyło mi się po drodze kilka świetnych numerów. Ale o tym się zapomina. Zapominamy, czego dokonaliśmy. To przeszłość. Nieco się obawiam, bo od trzech lat nic nie wydałem, ale z każdą premierą wiąże się strach – tak już mam. Nie mogę się doczekać śpiewania tych kawałków ludziom i oglądania ich reakcji. Pragnę wprowadzić słuchaczy w euforię, porwać do tańca, sprawić, że na 50 minut zapomną kim są i gdzie są – i w tym czasie odnajdą siebie w tych piosenkach. Nigdy nie wiadomo, co płyta będzie znaczyć dla odbiorców, dopóki się nie ukaże, ale wierzę, że ten album jest magiczny. Sądzę, że jest fantastyczny. Bardzo lubię tę płytę i jestem z niej szalenie dumny - uważam, że jest zajebista i mam nadzieję, że inni się ze mną zgodzą. Chcę by była tą płytą, którą ludzie będą wspominać na dźwięk mojego nazwiska.”
Tracklista:
MORNING SUN
BODIES
YOU KNOW ME
BLASPHEMY
DO YOU MIND?
LAST DAYS OF DISCO
SOMEWHERE
DECEPTACON
STARSTRUCK
DIFFICULT FOR WEIRDOS
WON’T DO THAT
SUPERBLIND
MORNING SUN (REPRISE)
Reality Killed The Video Star już 9 listopada!
www.robbiewilliams.com
Udostępnij
