| 2008-10-10 14:31:59 Najnowszy album legendarnego zespołu właśnie pojawił się na rynku. |
Czekaliśmy na nią dwa lata. Ale Voo Voo to prawdziwy fenomen, za którym się tęskni, na którego premierową muzykę zawsze się czeka.
Co dostajemy A.D. 2008?Powiedziałbym zagadkę... Zupełnie jak sen, o którym na tej płycie śpiewa lider Voo Voo („Komboj”). Zagadka to wciągająca. Nie za bardzo „do lubienia”, bo „bez cukru”...
Więc i pewno znacznie bardziej „męska” niż „Męska muzyka” Waglewskich. Nie znaczy to, że „mniej miłosna”... Nie znaczy również, że i nie bardziej samotna. Tak, owego rysu samotności znajdziemy na „Samo Voo Voo” zdumiewająco dużo, niejako wbrew najbardziej optymistycznej zapowiedzi („Dzisiaj jest ładna pogoda”). W tekstach, które dziś stworzył Waglewski, czuje się nadzieję, że „choć się gmatwa, ma się udać i uda się!”, ale i gorycz, smutek nadziei zawiedzionych...
Muzycznie zaś to wciąż to samo Voo Voo – stare dobre Voo Voo – natychmiast rozpoznawalne. Tym razem jednak znacznie bardziej proste, piosenkowe i spójne – rock'n'rollowe i rockowe.
Płyta zawiera przede wszystkim wiele świetnych, zwartych, riffowych kompozycji, wykonanych z prawdziwą werwą. „Samo Voo Voo” to po prostu pełen dynamiki, oryginalny rock'n'rollowy atak i czyste, klarowne, dość surowe brzmienie. To właściwie zbiór przebojów, ale znów uwaga – takich które nie wpadają w ucho natychmiast, po pierwszym przesłuchaniu... Ale i coś więcej, kilka wolniejszych przystanków – ni to ballad, ni to piosenek folkowych – które z kolei intrygują już od pierwszego wysłuchania i pomagają płytę tę lepiej rozumieć... („Komboj”, „Lan Lerd Lan Drim”, „Nie manipuluj”).
Zatem fakt, że zespół, który tak bardzo lubi dialogować z najrozmaitszymi muzykami, a tym razem nagrał płytę sam – w ścisłym czteroosobowym składzie – wydaje się tylko jednym z kluczy interpretacyjnych tytułu... I kto wie, może nawet mniej istotnym...
Album promuje singiel „Leszek mi mówił”.
(Maciek Proliński ) www.voovoo.plUdostępnij
