|
| z płyty “REALITY KILLED THE VIDEO STAR” |
Stylistyczny rozrzut pomiędzy piosenkami jest szeroki i żywiołowy, jak na każdym albumie Robbiego Williamsa. „Mój gust obejmuje wiele gatunków” mówi wokalista. „Nie wiem, czego nie można lub nie powinno się robić. Od każdej reguły są wyjątki: najwyraźniej tym wyjątkiem jestem ja. Lubię być wyjątkiem od dowolnej reguły.”
Klimat i tematyka piosenek są równie zróżnicowane, od apokaliptycznej teorii spiskowej pierwszego singla „Bodies” („it’s the modern middle ages” – „mamy nowoczesne średniowiecze” śpiewa Robbie) po hymn dla poległego („Morning Sun”); od dzisiejszej epidemii sławy („Starstruck”) po najbardziej tradycyjny temat świata, czyli „moją pierwszą pieśń miłosną” – „Won’t Do That To You”. Niektóre dotyczą spraw, na które Robbie wciąż czeka - „mnóstwo piosenek, które śpiewam, stają się później rzeczywistością” zauważa. Inne są efektem odpoczynku i refleksji: „Spędziłem trochę czasu na tej planecie, kilka lat minęło od początku mojej kariery, a teraz spoglądam wstecz i myślę: K***wa mać! Gdzie się podziało tyle czasu? Co się stało? Wciąż czuję się jakbym miał 23 lata. Nic się nie zmieniło. Zmieniło się wszystko.”
9 listopada 2009 usłyszymy końcowy efekt – pierwszy album Robbiego od trzech lat. Artysta jest już gotowy. „To dobry moment,” mówi. „Dla mnie ta płyta jest symbolem przełomowego momentu w mojej karierze. Wyznacza kierunek, którym podążę”
